Nieustające wakacje
19 sierpnia 2014, 07:33
Zdjęcia: Bartek Zaranek, Ewa Mierzejewska (smartfonem Sony Xperia Z1)     


 

Kalifornia? Majorka? Nie, to Milanówek. Na zdjęciu, obok mnie: Maciej Raczko, właściciel domu, który miałam przyjemność odwiedzić z kamerą podczas zdjęć do programu "Wnętrze Ewy Mierzejewskiej" (skrót tego odcinka tutaj). "Miałam przyjemność" - ten zwrot jest tu jak najbardziej odpowiedni. Pobyt w domu Maćka i Anny Raczko był wielką przyjemnością, zwłaszcza, że akurat tego dnia temperatura wzrosła do około trzydziestu stopni, a błękitna woda w basenie była taka kusząca... Poczułam się jak na wakacjach nad Morzem Śródziemnym.
 


Basen i jego otoczenie to niewątpliwie najmocniejsze punkty tej posiadłości. Z zewnątrz, od ulicy, dom wygląda bardzo niepozornie, nikt nie zwróciłby na niego uwagi. Dopiero gdy wejdziemy dalej, naszym oczom ukazuje się zadbany ogród z piękną roślinnością i taflą błękitnej wody w basenie. Najbliższe otoczenie basenu to kamienne płyty, po których przyjemnie jest stąpać bosymi stopami. 
 


 

Zdjęcia z tego domu publikowaliśmy także w magazynie "Dom & Wnętrze". Pamiętam, że przy okazji Maciej wypowiadał się na temat konstrukcji zadaszenia tarasu (osłona przed słońcem). Jak to często bywa, nie mógł znaleźć nic ciekawego w sklepach, więc wymyślił własny, autorski produkt.

Ale nie wiem, czy wspominał wtedy również o swoim drugim wynalazku: prysznicu basenowym. Widzicie go na zdjęciu poniżej po prawej stronie. To pionowa rura zakrzywiona pod kątem 90 stopni. Bardzo gruba, metalowa. Woda wewnątrz niej nieustannie nagrzewa się, gdy świeci słońce. Więc kiedy ją spuszczamy, jest już ciepła! I jest jej tyle, że spokojnie wystarczy na spłukanie się po wyjściu z basenu.
 


Inną ciekawostką są fotele-kapsuły z tworzywa sztucznego, które Maciek kupił dawno temu i poddał małej renowacji. Kiedy są zamknięte, przypominają wielkie pastylki...
 


 

...a otwarte zdradzają, czym są w istocie. Miękko wyściełanymi fotelami. Sprawdzałam, są naprawdę wygodne!
 


Ale ogród to nie wszystko, co warte jest tutaj uwagi. Oto wnętrze salonu urządzonego w części dobudowanej do pierwotnej bryły budynku. Dwie ściany są całe przeszklone. Widok - sama zieleń! A co w salonie? Przede wszystkim - spokój. Mam na myśli spokojny, harmonijny zestaw jasnych kolorów i prostych, geometrycznych form. We wnętrzu prym wiodą dwa białe szezlongi i rozległa kanapa (zmieści się na niej chyba z osiem osób). Pośrodku dywan uszyty z kwadratowych kawałków skóry cielęcej - według projektu właścicieli.
 


W sumie nie powinno nikogo dziwić, że Ania i Maciek mają takie wyczucie stylu. Od wielu lat prowadzą przecież znany w całej Polsce salon z oświetleniem Milantex (Warszawa, ul. Puławska 108/112, uwaga, teraz trwa remont elewacji, ale sklep jest czynny!). Można tam kupić lampy najlepszych światowych marek i otrzymać profesjonalną pomoc i poradę. 

Milantex f
unkcjonuje od tak dawna, że stał się marką samą w sobie. Właściwie teraz firmą zajmuje się Ania, bo Maciej oddał się nieco innej pasji... Ale o tym za chwilę. Faktem jest, że oboje wiedzą o oświetleniu naprawdę dużo. Nieustannie zadziwiają mnie swoim profesjonalizmem w tej dziedzinie. Dlaczego zatem pod sufitem w ich salonie nie ma jakiegoś imponującego żyrandola? Dlatego, że właściciele domu zastosowali tu zupełnie inne rozwiązanie: punkty świetlne ukryte w podłodze wzdłuż ścian, za kanapami. Wieczorem to one dają niezwykłe, wydobywające się "nie wiadomo skąd" światło. 
 


Wspomniałam o szezlongach i kanapach - a co z kultowym "Lounge Chair and Ottoman"? Ten mebel, król foteli (mój tekst o nim przeczytacie tutaj), jest przecież równie ważnym bohaterem inscenizacji...
 


Poniżej: do salonu wchodzimy przez otwartą przestrzeń ze stołem jadalnym i schodami na piętro. Także tutaj zachwyca mnie czystość linii, oszczędność detali, rygorystycznie przestrzegana zasada "mniej znaczy więcej". Instensywniejsze kolory widać tylko w dziełach grafiki i malarstwa, którego właściciele mają niezłą kolekcję.
 


Kiedy zapada zmierzch, zmienia się nastrój rezydencji. Basen i dom z zewnątrz wyglądają jeszcze ciekawiej niż za dnia. 
 


Wieczorem ogród rozświetlają lampy-kule. Sprawiają wrażenie piłek, które pozostawili po sobie kosmici podczas awaryjnego lądowania w Milanówku...
 


A teraz coś na deser, czyli garaż. Zaraz, chwila, jak to: garaż na deser? - zapytacie. No właśnie, że tak! Jak się okazuje, kuchnia i garaż mogą mieć ze sobą wiele wspólnego. Oto na zdjęciu poniżej dłuuuugi i niski budynek stojący obok domu. W części, którą widać w głębi, jest prawdziwy garaż. A w części, do której przylega pergola, ukryta jest wielka, urządzona z rozmachem i na totalnym luzie kuchnia i jadalnia w jednym. Nosi ona specjalną nazwę: "Garaż 108". Tam Maciek oddaje się największej swojej pasji: gotowaniu. 

A że gotuje znakomicie i kocha to zajęcie, stale ma jakichś gości. Przyjaciele i znajomi znajomych uwielbiają go odwiedzać i... organizować u niego swoje własne przyjęcia. Po drugie, Maciej włączył się do światowej akcji "Restaurant Day". Polega ona na tym, że co pewien czas gdzieś na świecie działa "jednodniowa restauracja". Może nią być prywatna kuchnia, ale teź zwykły duży stół w ogródku. U Maćka rolę tę pełni oczywiście "Garaż 108" wraz z podwórkiem na zewnątrz...

 


O kulinarnym talencie Maćka zrobiło się tak głośno, że zaproszono go do udziału w nowej edycji telewizyjnego show kulinarnego "Ugotowani". Na antenie już we wrześniu. Oglądajcie, to zobaczycie, co pan Raczko potrafi wyczarować. Ja zawsze wychodzę z posiłków w "Garażu 108" w stu procentach usatysfakcjonowana. Wszystko jest pyszne! A towarzystwo też znakomite, bo Maciej i Anna to ludzie wyjątkowo przyjacielscy, pełni ciepła i radości. Słoneczni, jak dom, w którym mieszkają.


A teraz, już naprawdę na koniec, małe smaczki (o, znowu odpowiednie słowo!) z najbliższego otoczenia Maćkowej kuchni: nenufary w oczku wodnym, zioła w donicach przy samym wejściu, długi stół pod pergolą i świecznik-detal, który doskonale oddaje klimat tego miejsca. Wakacyjny i niezobowiązujący. Odwiedzając milanowską rezydencję Raczków zawsze mam to samo wrażenie: że wakacje trwają tu cały rok. Muszę kiedyś odwiedzić ich dom zimą i sprawdzić, jak wtedy tam jest...
 

 

 
 
PS O inicjatywie "jednodniowych restauracji" możecie przeczytać na stronie www.restaurantday.org/pl/  Natomiast zawiadomienia o wszystkich odbywających się "Restaurant Day" w Polsce, znajdziecie na facebookowym profilu: www.facebook.com/RestaurantDayPoland Ostatni "Restaurant Day" w Milanówku odbywał się 17 sierpnia. Zdjęcia z tego wydarzenia (i poprzednich) na facebookowym profilu "Garażu 108" (tutaj)
 
 
KOMENTARZE
Relacje i testy video
TOP miesiąca
POLECAM W INTERNECIE
Jedyny w Polsce magazyn o nowych technologiach w domu
http://dominteligentny.pl
Inteligentnie i błyskotliwie napisany blog, dzięki któremu zrozumiałam, na czym polega praca architekta
http://www.prostyplan.pl
Tu można obejrzeć skrócone wersje moich programów telewizyjnych
http://www.domoplus.pl/nasze-programy/produkcje-domoplus
Świetny magazyn internetowy o designie, sztuce i architekturze
http://www.designboom.com