W starej kamienicy
30 marca 2014, 10:37
Projektant: Karina Snuszka, Dorota Kuć      Zdjęcia: Rafał Lipski      


 

Połączenie klasycznego modernizmu przedwojennej Warszawy z nowym designem najlepszych włoskich projektantów. Tak  określić można styl mieszkania Kariny Snuszki. Mieści się ono w kamienicy z 1937 roku. Karina kupiła je kilka lat temu i urządziła, nadając mu wyjątkowy, niepowtarzalny klimat.

Karina Snuszka jest znaną projektantką wnętrz. Współwłaścielką warszawskiej pracowni Interium Studio, showroomu Mood Design, specjalizującego się w sprzedaży luksusowych włoskich mebli i dodatków, oraz butiku słynnej marki Etro Home na ulicy Mokotowskiej. Współwłaścicielką - bo wszystko to prowadzi ze swoją wspólniczką Dorotą Kuć (o tym, czym dokładnie zajmują się obie panie, piszę tutaj).

To już drugie mieszkanie Kariny, które miałam okazję odwiedzić. Tak jak poprzednie, Karina urządziła je w swoim bardzo charakterystycznym stylu: w stonowanej, chłodnej kolorystyce, z wielką dbałością o detale, ale bez zbędnej dekoracyjności. Zachowując umiar i podkreślając piękno przestrzeni i znajdujących się w niej przedmiotów. Większość rzeczy, które się tu znajdują, pochodzi z firm reprezentowanych przez Mood Design (np. Gervasoni, Poliform, Ivano Redaelli, Foscarini). 
 


Wprawdzie Karina musiała nieco zmodyfikować zastane funkcje pomieszczeń, ale ogólny plan mieszkania pozostawiła bez zmian: nadal osią jest korytarz dzielący wnętrze na dwie strefy: dzienną (salon, kuchnia, jadalnia)  i prywatną (łazienki, garderoba, sypialnia). Częściowo zburzona została natomiast ściana między jadalnią a salonem. Teraz istnieje tylko jej fragment, który pełni rolę parawanu (na zdjęciu powyżej widać go po prawej, wisi na nim obraz)

Przebudowując mieszkanie, Karina postanowiła bowiem z jednej strony dostosować je do swoich potrzeb, z drugiej - zachować niektóre akcenty świadczące o historii budynku, na przykład tak zwane fasety, czyli zaokrąglone narożniki między sufitem a ścianami. Albo cokoły przy podłodze. Wszystko po to, by nie stracić ducha epoki modernizmu.

Dobrą ilustracją tej idei jest również kuchnia. Lampa nad stołem ("Lightweight", Foscarini) tylko kształtem nawiązuje do stylowych żyrandoli, poza tym jest na wskroś nowoczesna. Na stole - tradycyjna ceramika z Turcji i szkło vintage z belgisjkiego antykwariatu. Zabudowa kuchenna (Poliform Varenna ) to połączenie gładkich białych frontów i ciemnym drewnem orzechowym. Zwróćcie uwagę na kredens po lewej. Teraz jest otwarty...
 

 

...a tak wygląda zamknięty. W takiej formie wygląda jak elegancka szafa. To znakomite rozwiązanie do kuchni połączonej z salonem.
 

 

Na zdjęciu poniżej doskonale widać ściankę-parawan i podział salonu na dwie części. W jadalni dominuje okrągły stół, przy nim stoją piękne i wygodne krzesła "Manta" marki Poliform. Po prawej, w części wypoczynkowej, wystarczy już mały stoliczek kawowy (Gubi) o nieregularnym kształcie. Na podłodze deski, na nich futrzany dywan (Ivano Redaelli).

 

 

Siedząc w salonie, patrzę w lewo, w stronę korytarza. Prowadzą do niego aż dwa wejścia. Między nimi piękna kompozycja: chińska konsola, nad nią obraz polskiego artysty Witolda K. To malarstwo z lat 70. Karina zobaczyła obraz w galerii na parterze, gdy tylko wprowadziła się do nowego mieszkania. Uznała, że będzie świetnie pasował do jej domu.

 

 

 

Przez korytarz z salonu wchodzę do sypialni. Pośrodku łóżko, na nim piękna pościel z Etro Home. Niewiele dodatków, ale każda rzecz bardzo wyrafinowana. Kiedy Karina kupowała mieszkanie, tutaj był jeszcze jeden pokój. Sypialnia mieściła się tam, gdzie obecnie jest salon kąpielowy z garderobą. Prowadzą do niego drzwi widoczne w głębi po lewej.

 

 

Salon kąpielowy. Na tle ciemnych ścian (w rzeczywistości to głęboki odcień indygo) wspaniale wyeskponowane białe elementy wyposażenia (dominuje Antonio Lupi). Tu, w części "mokrej" pomieszczenia podłoga jest z marmuru. Spójrzcie na wannę, a zwłaszcza na to, co jest ZA wanną. Podręczna biblioteczka. Fantastyczny pomysł, muszę go kiedyś wykorzystać! Ja też uwielbiam czytać, leżąc w wannie...

 

 

A to druga strona tego samego wnętrza: garderoba. Zauważyliście, źe podłoga jest tu z drewna? To jedyny akcent sugerujący zmianę funkcji. Gładkie fronty szaf ("New Entry", Poliform) wyglądają niewinnie, ale kryją całkiem poważne zasoby ubrań :) Po prawej widać kabinę prysznicową. Pytałam Karinę, dlaczego zdecydowała się na połączenie garderoby z salonem kąpielowym. Odparła, że uznała to za najlepszy wariant, gdyż po zamknięciu obu pomieszczeń garderoba byłaby ciasna, a z salonu kąpielowego zostałaby zwykła, mała łazienka.
 

 

Salon kąpielowy urządzony został z rozmachem i wielką precyzją w dobieraniu materiałów i kolorów. Widziałam kilka łazienek zaprojektowamnych przez Karinę i Dorotę. Na razie pierwsze miejsce bezapelacyjnie przyznaję właśnie tej prywatnej, należącej do Kariny. Wszystko tu jest idealne. Nic dodać, nic ująć. 

Mieszkanie Kariny Snuszki odwiedziłam z kamerą w moim programie "Dim i wnętrze według Ewy M ierzejewskiej". Fragment można obejrzeć tutaj.

 

KOMENTARZE
Relacje i testy video
TOP miesiąca
POLECAM W INTERNECIE
Jedyny w Polsce magazyn o nowych technologiach w domu
http://dominteligentny.pl
Inteligentnie i błyskotliwie napisany blog, dzięki któremu zrozumiałam, na czym polega praca architekta
http://www.prostyplan.pl
Tu można obejrzeć skrócone wersje moich programów telewizyjnych
http://www.domoplus.pl/nasze-programy/produkcje-domoplus
Świetny magazyn internetowy o designie, sztuce i architekturze
http://www.designboom.com