>   Blog
Przełomowa technologia Miele
2 września 2017, 08:18

31 sierpnia 2017, Berlin. Ten dzień zapamiętam na długo. Tego dnia miałam okazję uczestniczyć w premierze technologii, która może  stać się początkiem nowej ery w kulinarnym świecie.

Premiera nowej technologii wynalezionej i opatentowanej przez znanego, niemieckiego producenta wysokiej klasy AGD, czyli firmy Miele, odbywała się w Berlinie. Zaproszeni zostali dziennikarze z całego świata. Z Polski było nas troje. Zarówno przebieg imprezy, jak i sama technologia, do końca pozostawały w tajemnicy. Nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Wydarzenie zaplanowano tak, aby napięcie rosło z każdą minutą.

Bywałam już na wielu imprezach tego typu w wielu krajach świata. Ale tym razem musiałam przyznać, że ceremonia została przygotowana w najdrobniejszych szczegółach, z niemiecką precyzją i z doskonałym wyczuciem, choć początek był dosyć standardowy. Po prostu spędziliśmy parę chwil w sali, gdzie wyeksponowano najbardziej przełomowe wynalazki w dziedzinie AGD.

Oczywiście wszyscy fotografowali tę miniwystawę. Była elegancka, ładna, nowoczesna.

Właściwa premiera rozpoczęła się w kolejnej sali, do której przeszliśmy tunelem, oszołomieni i bombardowani laserowymi efektami specjalnymi. Na scenę wyszli właściciele firmy Miele. Czy wiecie, że to nadal firma rodzinna?

Po oficjalnym otwarciu zaproszono nas do 6 stołów. Każdy z nich stał przy ścianie z wbudowanymi piekarnikami. Przy każdym stał mistrz kuchni, który miał dla nas gotować.

Naszym stołem "opiekowała się" urocza Sophia Neuendorf. Jej zadanie polegało nie tyle na pieczeniu czy gotowaniu, ile na prowadzeniu kulinarnych eksperymentów. Każdy z nich miał wykazać zasadę działania nowej technologii. Największe wrażenie zrobił na nas eksperyment numer jeden. Przed Sophią stanęły dwa małe pudła z prawdziwego lodu. Takie miniaturowe igloo.

Do każdego z nich Sophia włożyła kawałki cukinii i surowego dorsza.

Następnie zamknęła je pokrywami z lodu...

...a na koniec umieściła oba pudła w piekarnikach.

Przy każdym stole synchronicznie kucharze prowadzili to samo doświadczenie. Na efekt czekaliśmy dziewięć minut.

Wreszcie Sophia wyjęła lodowe kapsuły z pieców. Wydawały się tak samo zmrożone jak przed eksperymentem. Nietknięte. Nasza mistrzyni zdjęła pierwszą pokrywę, a wtedy wokół roztoczył się charaketrystyczny zapach pieczonej ryby. Dorsz wyraźnie parował, był gorący i nadawał się do zjedzenia!

Z zawartości lodowych pudeł i kilku dodatkowych przypraw Sophia szybko wyczarowała apetyczną przekąskę, którą, a jakże, wszyscy zostaliśmy poczęstowani. To było naprawdę COŚ. Nie mówię już o samej potrawie (pyszna!), lecz o tym, że nie co dzień człowiek widzi, jak coś zostaje pieczone w bryle lodu i ta bryła się nie rozpuszcza.

Teraz już było jasne, że piekarniki, które zamontowano przy stole, nie były zwykłymi piekarnikami. Każdy z nich to nowatorskie urządzenie wykorzystujące jeszcze bardziej nowatorską technologię Dialog Oven. To dla tej nowej technologii lecieliśmy do Berlina. Było warto!

Dotąd wydawało mi się, że w kwestii sposobów tak zwanej "obróbki cieplenej żywności" nikt nie ma już nic ciekawego do powiedzenia. Mamy kuchnie i piekarniki gazowe, elektryczne, parowe, indukcyjne, mikrofalowe. Tymczasem technologia Miele jest CZYMŚ ZUPEŁNIE INNYM niż dotychczasowe technologie. Najbliżej jej chyba do działania mikrofalówek, ale jednak to zdecydowanie nie to samo.

W największym skrócie: w urządzeniu emitowane są fale elektromagnetyczne, które trafiają do każdej molekuły w produkcie żywonościowym i oddają jej energię. Ale - uwaga! - oddają jej tylko tyle energii, ile ta molekuła potrzebuje, aby nastąpiło zjawisko podgrzania (czy też upieczenia). Pozostała część energii wraca do źródła. Na tym polega "dialog" wewnątrz urządzenia - i stąd nazwa technologii. Urządzenie jakby "rozmawia" z jedzeniem, które chcemy przygtować.

Jakie ma to konsekwencje? A takie, że cokolwiek umieścimy w Dialog Oven, to będzie to poddawane "obróbce cieplnej" nie jako całość, lecz jako zbiór cząsteczek. Dzięki temu po pierwsze znacznie skrócony zostaje czas przygotowania potrawy (nawet o 70%). Po drugie, każdy składnik w potrawie jest pieczony niby razem, a jednak osobno. Zaraz wytłumaczę, o co chodzi.

Jak można było przypuszczać, dalsza część imprezy była ciągiem kolejnych ciekawych eksperymentów. Dla mnie było to naprawdę ekscytujące! Mogłam wszystko zobaczyć, wszystkiego dotknąć, posmakować. Nie będę opisywać jeden po drugim zaprezentowanych tego dnia doświadczeń, ale jednego nie mogę pominąć, ponieważ sądzę, że to ono najpełniej obrazuje sens nowej technologii.

Prowadzący pokazali przygotowaną wstępnie potrawę: polędwicę z pomidorkami cherry, grzybami i cukinią. Wszystkie składniki razem umieścili w urządzeniu MChef. Tak, nie pomyliłam się: wszystkie RAZEM.

Po około trzydziestu minutach pieczeń została wyjęta. Danie wyglądało prawie tak samo jak w momencie włożenia do pieca, ale pięknie pachniało i było gorące. Poza tym pomidorki idealnie równe, nie spękane, grzybki białe jak wcześniej, cukinia w nienagannej formie... A mięso?

A mięso w środku upieczone! Oczywiście grzyby i warzywa też były gotowe do spożycia - tyle tylko, że się nie rozciapciały, jak należałoby się tego spodziewać. Logiczne: skoro fale elektromagnetyczne docierają do każdej molekuły osobno i przekazują jej tylko tyle energii, ile jej trzeba - nie mniej i nie więcej - to każdy składnik dostaje dokładnie tyle ciepła, ile potrzebuje, żeby być upieczony. Nie traci więc niepotrzebnie aromatu i konsystencji, nie rozpada się, nie przypala się itd.

I w tym właśnie moim zdaniem tkwi siła nowej technologii. Można włożyć do pieca jednocześnie różne składniki, a po wyjęciu każdy z nich jest w takim stanie, jakby był pieczony osobno, w należnej mu temperaturze i w odpowiednim czasie. Czy nie sądzicie, że dzięki temu możliwe będzie przygotowywanie zupełnie nowych potraw? 

Jedno jest pewne: technologia jest bardzo, ale to bardzo innowacyjna, a w związku z tym trzeba być niezłym orłem z fizyki, żeby ją dogłębnie zrozumieć. Dobrze zatem, że organizatorzy imprezy, zamiast poświęcać cztery godziny na wykłady uczonych, po prostu pokazali nam, jak to działa w praktyce. To cenne zwłaszcza dla takich nieuków z fizyki jak ja. Uczciwie przyznam, że nie jestem na sto procent pewna, czy dobrze zrozumiałam zasadę działania Dialog Oven, ale obiecuję, że będę się w temat nadal wgryzać i może wkrótce do was z tym wrócę z kolejnym artykułem.

Z moich tajnych źródeł wiem, że urządzenia, w których obecna będzie technologia Dialog Oven, wejdą do sprzedaży w Polsce za około dwa lata. Na razie mówimy zatem o technologii przyszłości - ale nie tak znowu dalekiej. A czy ta nowa technologia "się przyjmie"? Zobaczymy. Kiedy pokazywano pierwszą kuchnię indukcyjną, też pewnie o to pytano.

 

KOMENTARZE
Relacje i testy video
TOP miesiąca
POLECAM W INTERNECIE
Jedyny w Polsce magazyn o nowych technologiach w domu
http://dominteligentny.pl
Inteligentnie i błyskotliwie napisany blog, dzięki któremu zrozumiałam, na czym polega praca architekta
http://www.prostyplan.pl
Tu można obejrzeć skrócone wersje moich programów telewizyjnych
http://www.domoplus.pl/nasze-programy/produkcje-domoplus
Świetny magazyn internetowy o designie, sztuce i architekturze
http://www.designboom.com