>   Blog
Wyznania książkowego mola
3 stycznia 2016, 01:58


Przyznaję: jestem uzależniona od czytania książek. I słowo "uzależniona" wcale nie jest tu nadużyciem. Naprawdę nie mogę zasnąć bez przeczytania choćby kilku linijek jakiegoś tekstu, choćbym padała z wyczerpania. Obok łóżka mam szafeczkę, na której nigdy nie mogę utrzymać porządku - bo nigdy nie nadążam z wymianą tych lektur - tych, które już przeczytałam na te, które dopiero zaczynam albo zamierzam się do nich dobrać... Niestety e-booki do mnie nie przemawiają. Nadal najbardziej lubię przewracać prawdziwe, papierowe strony. A to wiąże się z pewnymi niedogodnościami. 

A teraz kolejne osobiste wyznanie. Kiedy kilka lat temu wprowadzałam się do nowego domu, popełniłam ogromny błąd: cały mój księgozbiór umieściłam w przyziemiu, czyli na poziomie tzw. piwnicy mieszkalnej. Pomysł wydawał się znakomity: wszystkie książki wreszcie będą razem, poustawiane w regałach na trzech ścianach dość dużego pokoju. Cieszyłam się, że wreszcie będę miała domową bilbliotekę z prawdziwego zdarzenia (dla jasności: zdjęcie poniżej NIE pochodzi z tego wnętrza).
 


Błąd został wykryty dopiero po pewnym czasie. Okazało się, że na dół rzadko chce mi się schodzić (chłodno, ciemno, no i te schody...). Natomiast moje książki w tajemniczy sposób zaczęły wędrować z dołu do góry. W sypialni, w salonie, w kuchni - wszędzie zaczęły rosną charakerystyczne sterty. Co parę tygodni robię z nimi porządek, sortuję tomy i znoszę je do biblioteki. Ale wystarczy kilka dni i zabawa zaczyna się od nowa. No niestety. Nie jestem w stanie kontrolować tego procesu.


W zasadzie nie powinnam się dziwić. Skoro książki są dla mnie "artykułem pierwszej potrzeby", to jak wyobrażałam sobie ich uwięzienie w osobnym pomieszczeniu? Codzienna lektura to mój nałóg, a nałogowiec dąży przecież do tego, by mieć nieograniczony dostęp do używki. Dlatego teraz nieustannie kombinuję, jak wprowadzić książki do mojej przestrzeni dziennej. Szukam w Internecie przykładów na ciekawe rozwiązania. 

Sprawa staje się nagląca. Bo choć wyniki badań statystycznych są dramatyczne - wynika z nich, że większość Polaków nic nie czyta - to w moim domu liczba książek przyrasta ostatnio w tempie niepokojącym. Widocznie jestem jakaś :inna". Sądzę jednak, że takich dziwolągów jak ja jest w naszym kraju trochę więcej. I to dla was, drodzy "uzależnieni od czytania", przygotowałam to zestawienie fajnych domowych bibliotek.


Czy zauważyliście, że w bibliotekach na zdjęciach książki są dekoracją samą w sobie? Że ich kolorowe grzbiety są traktowane jako integralna część wnętrza, a nawet jako jego istotna ozdoba? To jest koncepcja mi najbliższa. I wcale nie uważam, że trzeba mieć jakieś specjalnie wydania, jakieś "dizajnerskie" tomy. Gdy papierowe tomy występują w dużej masie, stają się wielobarwnym, rytmicznym deseniem. 


Dla mnie książki są nie tylko nośnikiem treści, ale też najlepszą ozdobą domu. Być może wiele osób uzna to zdanie za kontrowersyjne, ale jak naprawdę tak uważam. Po pierwsze, każdy księgozbiór jest inny, czyli niepowatrzalny. Po drugie, jest bardziej interesujący niż cokolwiek nnego. Kiedy jestem u kogoś gościem, na piękne tkaniny czy znakomitej jakości meble patrzę tylko przez kilka chwil. Natomiast stać przy biblioteczce mogę bardzo długo. 


Najważniejsza jest chyba baza, czyli mebel, którą wypełniamy książkami. Dużo zależy od tego, jak on wygląda, dlatego tu nie warto zdawać się na przypadek czy bylejakość. Jeśli nawet bez książek regał wygląda dobrze, to możemy być prawie pewni, że z książkami będzie wyglądał doskonale. Najlepiej sprawdzają się półki w kolorach neutralnych: czarne, białe, szare lub w kolorze drewna. To klasyka.


Podobają mi się regały okalające otwory okienne lub drzwiowe. Mam wtedy wrażenie, że każdy kąt domu został dobrze zagospodarowany. Bo na takich ścianach zwykle niewiele da się zrobić. 

 

 


Domową bibliotekę można umieścić w różnych miejscach. Nawet w łazience...

 

...albo pod schodami.


Od czasu do czasu pojawiają się meblowe wynalazki. Mniej lub bardziej zwariowanych bibliotecznych regałów jest sporo. By je znaleźć, wystarczy wpisać odpowiednie hasło w wyszukiwarce internetowej (np. amazing bookshelves). Podejrzewam, że tworzą je projektanci tak ja ja zakręceni na punkcie literatury. Jednak większość tych mebli przeznaczona jest tylko na księgozbiór podręczny. Nie zmieści się w nich więcej niż kilkadziesiąt tomów. 

 

Miłośnicy tradycyjnych rozwiązań z pewnością wolą przechowywać książki w gabinecie. Na pewno to najwygodniejsze i najbardziej rozsądne. Ale najpierw trzeba ten gabinet mieć.

 

Na zakończenie przedstawiam połączenie moich marzeń: wygodny fotel (Lounge Chair and Ottoman, pisałam o nim tutaj: "Król foteli"), kominek, widok na zieleń i do tego regały pełne książek. Mogłabym nie wychodzić z tego pokoju... Zwłaszcza gdyby było tam podłączenie do internetu lub wifi.. 

 
 
KOMENTARZE
Relacje i testy video
TOP miesiąca
POLECAM W INTERNECIE
Jedyny w Polsce magazyn o nowych technologiach w domu
http://dominteligentny.pl
Inteligentnie i błyskotliwie napisany blog, dzięki któremu zrozumiałam, na czym polega praca architekta
http://www.prostyplan.pl
Tu można obejrzeć skrócone wersje moich programów telewizyjnych
http://www.domoplus.pl/nasze-programy/produkcje-domoplus
Świetny magazyn internetowy o designie, sztuce i architekturze
http://www.designboom.com