Do czego ci ten sznurek?
16 sierpnia 2014, 03:29
Zdjęcia: http://www.edra.com/     


"Vermelha" to fotel marki Edra. Legenda głosi, że pomysł na ten niezwykły mebel powstał podczas spaceru dwóch braci po ulicach Sao Paulo. Braćmi tymi  byli Humberto i  Fernando Campana. Kupili od ulicznego sprzedawcy długi sznur i zataszczyli go do swojej pracowni. Na początku nie wiedzieli wcale, do czego i czy w ogóle go wykorzystają. Rzucili więc sznur w kąt. Ale wtedy spojrzeli jeszcze raz na splątany zwój i zakrzyknęli coś w rodzaju: "Hej, to przecież fotel!"



Bracia Campana to najsłynniejsi brazylijscy designerzy, znani z wyjątkowo oryginalnych, a nawet szokujących projektów. Niektóre trudno nawet nazwać meblami, to raczej "obiekty". Sławę duetowi z Sao Paulo przyniosły stworzone w latach dziewięćdziesiątych luksusowe meble z materiałów z odzysku. Na przykład kawałki drewna znalezione na ulicy posłużyły im do skonstruowania fotela o nazwie "Favela" (1991 r.) Mebel inspirowany fawelami z Sao Paulo był jak na owe czasy niemałym wydarzeniem. Dzisiaj tego typu pomysły nikogo już nie dziwią, ale pomyślcie: to było dwadzieścia parę lat temu!



Fotel ze sznurka "Vermelha" należy do tej właśnie serii przedmiotów. Powstał w 1993 roku. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych mebli włoskiej Edry, dla której Campanowie nieustannie wymyślają coraz to nowe osobliwości. Najnowszy projekt, czyli kanapę, która przypomina jakieś nieistniejące zwierzę, pokazywałam tutaj.  

 


Produkcja fotela "Vermelha" nie jest "fabryczna". Tak jak pierwszy, wymyślony przez Campanów prototyp, każdy kolejny egzemplarz to rękodzieło. Akrylowy sznur o długości 500 metrów (!) nakładany jest ręcznie na stelaż z aluminium i stali. To cała ceremonia, która trwa kilka dni. W efekcie każdy nowy fotel "Vermelha" to swego rodzaju unikat. Bo choć sposób przeplatania sznura został przez Campanów specjalnie opracowany, nagrany na taśmę video i przesłany do manufaktury Edry, niemożliwe jest każdorazowe idealne odtworzenie formy mebla, milimetr po milimetrze. 
 


Słowo "vermelha" w języku portugalskim oznacza czerwony. Taki też był pierwszy fotel zrobiony ze sznura kupionego na ulicy. Teraz dostępne są różne jego kolory: szary, czarny, brązowy... W każdym odcieniu wygląda zupełnie inaczej, powiedziałabym, że "ma inny nastrój". 

Co ciekawe, mebel równie dobrze pasuje do wnętrz nowoczesnych (minimalistycznych, pop-artowych), jak i klasycznych, czy nawet pałacowych. Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie to jeden z wyznaczników dobrego projektu. Jeśli mebel jest naprawdę dobrze zaprojektowany, można go postawić w dowolnym otoczeniu, a on nigdy nie straci na urodzie. Choć pewnie wiele osób zastanowi się, czy w przypadku fotela "Vermelha" słowo "uroda" jest tym najbardziej odpowiednim. Może raczej "atrakcyjność" albo "efektowny design"?



I jeszcze ciekawostka. Metoda przeplatania sznura jest tak czasochłonna i skomplikowana, że nikomu nie chce się jej naśladować. Nic dziwnego, że fotel "Vermelha" jest rzadko podrabiany przez fałszerzy klasyków designu. A że klasykiem już jest - to pewne. 
 

KOMENTARZE
Relacje i testy video
TOP miesiąca
POLECAM W INTERNECIE
Jedyny w Polsce magazyn o nowych technologiach w domu
http://dominteligentny.pl
Inteligentnie i błyskotliwie napisany blog, dzięki któremu zrozumiałam, na czym polega praca architekta
http://www.prostyplan.pl
Tu można obejrzeć skrócone wersje moich programów telewizyjnych
http://www.domoplus.pl/nasze-programy/produkcje-domoplus
Świetny magazyn internetowy o designie, sztuce i architekturze
http://www.designboom.com